Rozdział 2
W końcu przyjechała Wiktoria,
Szybko wyłączyłyśmy, z kontaktów kable i zakręciłyśmy gaz oraz wyłączyłyśmy światła. wszystko zabraliśmy wszystko co trzeba wszystko było pod kontrolą.W końcu ruszyliśmy o godzinie 6.30. O 9.30 byłyśmy na miejscu Nareszcie Warszawa krzyknęłam (Emila) Wika nas zawiozła na lotnisko i odjechała błyskawicznie do pracy (pożegnanie) . Odlot był dopiero do Belgii o 12. 30 więc poszliśmy zjeść i napić się cappuccino na lotnisku później dałyśmy walizki do sprawdzenia i poszłyśmy w stronę samolotu wszystko było dobrze na miejscu byłyśmy o 15.00 (SZCZĘŚLIWE!!!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz